O gotowości do zmiany, czyli lesie, bestii i podświadomości

O gotowości do zmiany, czyli lesie, bestii i podświadomości

Rozmowa z Przemkiem Pilarskim, autorem dramatu „Tata wiesza się w lesie”

To opowieść o człowieku w depresji, czy o każdym z nas?

Trochę tak i trochę tak. W dosłownym sensie jest to opowieść o człowieku uwikłanym w traumę z dzieciństwa, z której nie umie, a raczej nie chce się wydostać. Prawdopodobnie ma depresję. W sensie metaforycznym: niemal każdy z nas ma za sobą sytuacje, które ‘mieli’ w nieskończoność, zamiast ruszyć do przodu. Mogą być to dramaty rodzinne, miłosne, kwestie zawodowe, a nawet historia i polityka. Przezwyciężyć takie uwikłanie jest bardzo trudno. Łatwo wykorzystać tego rodzaju problemy do stworzenia sobie skorupy, która pozwoli na bezpieczne stanie w miejscu. Może jest mi tu niedobrze, ale tę przestrzeń znam, mam ją oswojoną. Każda inna, nowa, to ryzyko. Lepiej się nie ruszać. Już trudno.

Przed każdym kolejnym aktem przytaczasz jedną złotą myśl – poradę życiową z literatury psychologicznej. Robisz to ironicznie, prawda?

Oczywiście. Łatwo dawać złote rady, ale znaleźć taką, która jest uniwersalna i pasuje do wszystkich, jest bardzo trudno. Myślę, że to wręcz niemożliwe. Dlatego jestem przeciwnikiem taniej literatury psychologicznej, która często robi więcej złego niż dobrego, szukając złotego środka, który nie istnieje.

W jakim sensie?

Ludziom wydaje się, że znajdą gotowe recepty na to, jak żyć. Jednak pierwszym warunkiem zmiany jest gotowość do zmiany. Bez gotowości czekają nas tylko rozczarowania. Po przeczytaniu poradnika człowiek może powiedzieć sobie, że od jutra będzie bohaterem i cały świat legnie u jego stóp. Ale on w ten sposób zagłusza swoje prawdziwe problemy! Można to porównać do brania leku przeciwbólowego na ząb, zamiast wizyty u dentysty. Uczciwy terapeuta podaje tylko narzędzia do samodzielnego działania. Bohater „Taty” nie ma w sobie tej gotowości. Na tym polega jego dramat. Kiedy odbierze sobie możliwość napawania się własną trauma, nic mu nie pozostanie. On podświadomie boi się tej pustki.

W scenariuszu bardzo często powołujesz się na symbole bestii i lasu. Mógłbyś o nich opowiedzieć.

Las jest sferą nieświadomości. Przeraża, bo skrywa Bestię.

Gotowość do zmiany oznacza wejście do lasu…

Tak, jeśli ktoś nie wejdzie do lasu, nie może stać się Bohaterem. Bestia jest problemem, który musimy przepracować, aby ruszyć z miejsca. Jest przerażająca, ale trzeba z nią stanąć oko w oko. Przyznaję, że strefa symboli, którymi się posługuję dla mnie samego jest dość zaskakująca. Często nie zdaję sobie sprawy, że w ogóle ich używam. Uświadamiają mi to dopiero inne osoby. Na przykład postać Dziewczynki została bardzo wyraźnie odebrana przez kobiety, które przeczytały tekst. Dla części z nich było jasne, że Dziewczynka była w dzieciństwie molestowana. Pisząc tekst zupełnie nie miałem takiego zamiaru, chciałem tylko zasugerować, że miała problemy rodzinne.

Co czujesz kiedy inni w Twojej sztuce odnajdują nowe znaczenia?

Bardzo się cieszę. To świetne uczucie. Moim zdaniem najlepsze teksty to właśnie te, o których można opowiedzieć na milion sposobów.

Relacja Dziewczynki i Bohatera jest wartościowa czy instrumentalna?

Ta relacja na pewno stała się wartościowa dla niej, ponieważ Bohater powiedział coś o jej emocjach, z których nie zdawała sobie sprawy. Dziewczynka weszła w skorupę odcinania się poprzez pracę i aktywności na zewnątrz, a on nie odciął się, chociaż o tym marzy. Zamiast tego ‘rozmemłał się’ i siedzi w domu. Ma aż za duży dostęp do swoich emocji, podczas gdy ona nie ma go w ogóle. I żeby ten dostęp uzyskać, traktuje Bohatera instrumentalnie. Ale nie bądźmy dla niej zbyt surowi – on sam jej na to pozwala, wręcz ją do tego zachęca.

Sam fakt, że Bohater i Dziewczynka poznali się przez Internet nie jest chyba bez znaczenia.

Oczywiście, że nie jest, choć nie chcę fetyszyzować Internetu. Internet stworzył przestrzeń do spotkania, sam w sobie nie jest bohaterem, ani tematem mojej sztuki. Jest naturalnym narzędziem, elementem rzeczywistości, którym się posłużyłem.

Autorzy w didaskaliach zwykle podają wyraźne wskazówki techniczne, nie dbając o język. Twoje didaskalia są prozą.

Pozwalam sobie na zabawę słowem, pisząc te didaskalia, które wydają mi się konieczne. Nie ma ich zbyt wiele. Jestem skupiony na emocjach, a nie na tym, co technicznie dzieje się na scenie. Nie będę narzucał reżyserowi ani aktorowi, co dokładnie mają robić. Bardziej rygorystycznie podchodzę tylko do dialogów, ale przede wszystkim do kwestii emocjonalno-psychologicznych, bo to one sprawiają, że sztuka jest wiarygodna. Tutaj się upieram, mam to przemyślane.

Przy słowie KONIEC stawiasz znak zapytania, co oznacza, że ta historia ma swoją kontynuację. Jakie masz przeczucia wobec dalszych losów Bohatera?

Pesymistyczne. Czasami siła przychodzi do ludzi znajdujących się na dnie, nie wiadomo skąd, w ostatniej chwili. Ale takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko. Nie widzę w Bohaterze energii do zmiany.

Co musiałoby się stać, żeby Bohater zaczął żyć?

Musiałby wyjść z przestrzeni, w której się znajduje, w dosłownym i metaforycznym sensie. Podjąć decyzję o wyjściu z pokoju i spotkaniu się z innymi ludźmi, na żywo. Musiałby obudzić w sobie niedźwiedzia. No i wejść do lasu… A bez zmierzenia się z Bestią nic się nie zmieni. Nigdy.

Rozmawiała Marianna Fijewska.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: